Jak fajnie być nieboszczykiem

Autor: bcd262@friko.onet.pl (Kuba)

pl.listserv.chomor-l

Cześć.

Kilka lat temu ze znajomymi wycielismy fajny numer.

Pewnego wakacyjnego wieczora siedząc i popijając piwko kumpel się pochwalił, że jak ostatnio przechodzili koło cmantarza, to wpadli na szatański pomysł co by zasymulować wyniesienie nieboszczyka.
Jak uradzili tak zrobili ale że był to środek dnia a żywy nieboszczyk był ubrany po "cywilnemu" na nikim to większego wrażenia nie zrobiło.
Tym sposobem powstał scenariusz do akcji na całego.

Zebralismy się w kilku, jeden z kolegów załatwił jakiś garnitur kolejowy. Ponieważ byłem najlżejszy zostałem wybrany na nieboszczyka. Kolega "pożyczył" samochód od ojca i o godzinie 23 dostarczył nas do bocznego wejścia na cmantarz.
Elegancko ubrany w towarzystwie 3 kolegów przeszedłem przez cmentarz w kierunku bramy głównej. Ponieważ kolega zabrał aparat fotograficzny machnęliśmy jeszcze kilka śmiesznych zdjęć.
W między czasie przed główną bramę zajechał nasz kolega samochodem. Ponieważ zrobił to dość efektownie zainteresowało to dwóch gości z parkingu strzeżonego który był na przeciwko cmentarza. Goście wyszli ze swojej dziupli i zaczęli się kumplowi przyglądać. On w między czasie jak przystało na zakapiora z pod ciemnej gwiazdy chodził nerwowo paląc papierosa i dając sygnały w kierunku cmentarza. Goście z parkingu byli szczerze zaintrygowani.
Po chwili z bramy wyłoniło się trzech gości niosących na barkach nieboszczyka. Ponieważ miałem wtedy długie włosy (ach te studenckie lata) to wyglądało to dość ciekawie. Kolerzy maszerowali w kierunku auta komentując nieprzyjemną pracę jaką jest wynoszenie zwłok w stylu:
- kur...ale capi!!!
- Nie pier... tylko nieś
itp.
Po chwili znaleźlismy się przy samochodzie gdzie postanowiono że jako nieboszczyk pojadę w bagażniku. No to mnie dalej zaczęli do bagażnika ładować. Ponieważ wczułem się w rolę niesamowicie, mieli z tym trudności. Wiadomo że nieboszczyk jest sztywny. Suma sumarum zapakowali mnie na siłę i tylko ręka wystawała z bagażnika. Postanowili to rozwiącać mocując pokrywę kawałkiem sznurka. Już zapakowali się do auta i mielismy spadać gdy Krychol wyskoczył z samochodu i podbiegł do "zamurowanych" stróżów parkingowych i z okrzykiem "Eee...!!! Ci goście nas widzieli!!!" zrobił zdjęcie i wsiadł do samochodu po czy nastąpiła ewakuacja. Kilkaset metrów dalej wysiadłem z bagażnika i po przebraniu się kumple zawieźli mnie do domu.
W czasie jazdy do domu zauważyłem że w uliczce koło parkingu stoi radiwóz. Kumple to oczywiście zignorowali bo Policja w tamtych czasach nie przyjeżdzała w ciągu 5 minut.
Poszedłem grzecznie spać.

Tej samej nocy o godzinie 2:00 telefon:
- Cześć Kuba, Krychol z tej strony. Jeżeli przyjedzie do Ciebie policja to nie ściemniaj, zwineli Przemasa (KIEROWCĘ).
Na szczęście nikt nie przyjechał.

Co się okazało.
Po naszym przedstawieniu, goście z parkingu wystraszeni jak 150 zadzwonili na Policje i podali numer samochodu ktory zanotowali. Policja ustalila kto jest wlaścicielem i udała się do ojca naszego kolegi. Poniewasz Przemek po cichu auto odstawił i poszedł z kumplami dalej na piwo, nie bylo go w domu jak przyjechała policja.
- Dobry wieczór Policja. czy jest pan właścicielem samochodu ... nr .... - Był widziany podczas akcji wynoszenia zwlok z cmentarza.
Gościa zamurowało ale pojawił się brat Przemka i powiedział że Przemek wyszedł z kumplami m. in. z Tomkiem. No to Ojciec Przemka wraz z glinami do mieszkania Tomka
- Dobry wieczór czy jest pana syn.
- Nie, nie ma go.
- Jest podejrzewany o wyniesienie zwłok z cmentarza.
Wyjasniło się, że mogą być w lokalu.
Zabrali Przemka na komisariat gdzie wyjaśnił całą sprawę.
Oficer dyżurny opierdolił go za robienie sobie jaj i zapytał gdzie nieboszczyk a Przemas że nieboszczyk śpi. Potem gliniarze zaczeli opowiadać jak to pojechali na ten parking. Stróże z parkingu podobno mieli mokro w gaciach ze strachu i całe zdarzenie wyglądało bardzo poważnie.
Ponieważ kilka miesięcy wcześniej było podobne zajście gdzie rosjanie wykopali i wywieźli nieboszczyka, postawiono na godzinę na nogi policję w całym mieście.
Policja nie miała się za co przyczepić, no chybe że za jazdę bez świateł i przewóz osób w bagażniku.
Na drugi dzień nawet w prasie lokalnej był artykuł pod tytułem "Hepening z nieboszykiem"

Kuba św. pamięci