Re: Fantastyka-Prowokacja

Autor: igel@gazeta.pl (Wojciech Orliński)

pl.rec.fantastyka.sf-f

Tako rzecze Eryk Remiezowicz:
Erwin wrote:
Jestem nowy na tej liście i dlatego witam wszystkich. Mam małe pytanko do tych którzy czytają fantastykę. Dlaczego to robicie? Czy może jest to spowodowane chowaniem głowy w piasek przed realnym życiem co?
Jest dokładnie na odwrót. Życie lubi zaskakiwać i stawiać przed nieoczekiwanym. Czytając sf przyzwyczajam się do tysięcy dziwnych pomysłów, co kształci wyobraźnię i pozwala lepiej radzić sobie z niespodziankami.
Wyobraźcie sobie powieść sf z roku 1900 dziejącą się w roku 2000. Cały świat opleciony jest siecią superszybkich telegrafów, pozwalających na przekazywanie obrazu, a nawet całych filmów gramopatefonowych. 90 procent ruchu to gołe baby i narzędzia nielegalnej rozrywki, specyficzna odmiana opium bez narkotyku - zamiast halucynacji są nieziemskie krainy pokazywane na ekranie urządzenia. Ludzie dyskutują o potwornych duperelach. Główny bohater uczestniczy w jednej z takich dyskusyjnych list, która - zaznacza to na samym początku powieści - i tak trzyma najwyższy poziom intelektualny. To znaczy, ze gada się tam - jak wszędzie - o żarciu, seksie i polityce, ale przynajmniej bez błędów ortograficznych.

Ludzie mieszkają w ogromnych miastach o zatrutym środowisku i potwornej przestępczości, ale nie chcą się wyprowadzać, bo się przyzwyczaili. Pędzą supernowoczesnymi automobilami, trzy razy szybszymi od produkowanych obecnie, i zabijają się w wypadkach oraz sterczą w korkach. Używają tak zwanych telewizorów do przekazywania obrazów, w których na zmianę ktoś z zatroskaniem mówi o narastającej fali przemocy, a potem puszczają film o wypruwaniu flaków.

Na samym początku XX wieku w Rosji wynaleziono upiorną ideologie, w imię której podbito i spustoszono kawał świata. Pod koniec XX wieku nagle ta ideologia upadła, ale ludzie prawie tego nie zauważyli, zapatrzeni w telewizory. Pokazują w nich potwornie krwawe wojny. Ludzkość bardzo rozwinęła swoje humanitarne nastawienie - ale bardzo lubi oglądać realistyczne przedstawienia zbrodni wojennych w telewizorach.


Już widzę siebie jako recenzenta tej powieści w roku 1900: Nadmiar fantazji i eskapizm. Autor nie rozwinął szeregu interesujących pomysłów - np. wspomina mimochodem o tym, że w 1969 roku 'trzech ludzi polecialo na Księżyc'. I co potem? Ano nic. A przecież logiczne chyba jest to, że po wyprawie na Księżyc powinny być następne, na Marsa, Wenus i dalej. Autor ani nic nie pisze o dalszych wyprawach, ani nie wyjaśnia, czemu ich zaprzestano (jakis kataklizm?). Wymyślone przez niego zbrodnicze ideologie są trudne do pomyślenia w XX wieku, który przecież rozpoczynamy pod znakiem międzynarodowych konwencji o zapobieganiu niewolniczej pracy i o godziwych metodach prowadzenia wojen. W Europie nie było żadnej wojny od 30 lat i na nowe się nie zanosi - tymczasem autor kreśli nam wizje dwóch potwornych kataklizmów z lat 1914-18 i 1939-1945 - nie bardzo wyjaśniając zresztą, o co te wojny toczono (można odnieść wrażenie, że bohater sam nie wie). Sugeruje, jakoby nieszczęsny wynalazek z toczącej się właśnie wojny burskiej - obóz koncentracyjny - miał być powszechnie stosowany w Europie, i to już za kilkanaście lat! Nawet w Rosji to trudne do pomyślenia.

Pomysł telewizorów (rodzaju fotoplastykonu działającego na odległość) jest nawet zabawny, ale autor rozbudował go daleko poza granice zdrowego rozsądku. Wyobrażają sobie państwo kogoś spędzającego pięć godzin dziennie przed fotoplastykonem? A tak to właśnie ma wyglądać - według autora - w roku 2000. A pomysł zbudowania wielkiej sieci służącej tylko do przekazywania obrazków nagich niewiast jest już kompletnym absurdem (przecież gdzie indziej autor pisze o całkowitym rozluźnieniu obyczajów w erotyce - kto by chciał oglądać niewiastę w fotoplastykonie, gdyby żadne ograniczenia moralne ani religijne nie zabraniały mu oglądać prawdziwej?). Krótko mówiąc, nie jest to uczciwe science-fiction, tylko fantastyka czysto rozrywkowa.