Re: BLONDYNKI

Autor: cofala@bdm.com.pl (Zbigniew Cofała)

pl.listserv.chomor-l

To ja też opowiem fakt autentyczny (z tych naprawdę autentycznych, jako że przydarzył się mnie samemu):

--- ZMIANA HASŁA ---
Dramat obyczajowy w trzech aktach. Osoby:

Kasjerka - pracująca w oddziale firmy w odległym mieście, którego nazwy nie zdradzę, dodam jedynie, że pełni obecnie funkcję stolicy i siedziby rządu. (Uwaga, kwestie kasjerki wypowiadane w języku obcym należy czytać fonetycznie po polsku).
Telefon - firmy Panasonic (bardzo wytrzymały, szczególnie na walenie słuchawką)
Ja - piszący te słowa.
System operacyjny Solaris firmy Sun.

Akt pierwszy

Godzina dziewiąta rano, budzi się dzień, i system ope^H^H^H czynności życiowych informatyka wspomagany intensywnie kofeiną. Dzwoni telefon
Telefon: Dryń dryń dryń.
Ja podnosi słuchawkę.
Ja: Zbigniew Cofała, słucham.
Kasjerka: Dzień dobry, nazywam się *** ********** jestem kasjerką, chciałam żeby mnie połączono do informatyka.
Ja: Słucham
Kasjerka: Komputer nie chce mnie wpuścić do systemu.
Ja: A co pisze?
Kasjerka: Co pisze kto?
Ja: System.
Kasjerka: Nic nie pisze.
Ja: Musi coś pisać, niech pani dobrze zobaczy.
Kasjerka: Nie zauważyłam, ale mogę jeszcze raz spróbować się zalogować i popatrzeć.
Ja: Bardzo bym prosił.
Kasjerka próbuje zalogować się jeszcze raz.
System: Password expired, choose new password.
Kasjerka: Miałam rację, nic nie pisze, tylko jakieś "pasłord eskp... ekspiret, cho..."
Ja: Acha, tzn. że musi pani, jak co miesiąc, zmienić hasło.
Kasjerka: Ja nie wiedziałam, bo pracuję dopiero miesiąc i...
Ja: Dobrze, to niech pani zmieni, komputer powinien pani wypisać co ma pani robić, co pisze?
Kasjerka: "Current pasłort".
Ja: No to niech pani poda obecne hasło, potem dwa razy nowe i ok.
Kasjerka: I to wszystko?
Ja: Tak to wszystko - do widzenia.

Akt drugi.

Ten sam pokój informatyka ok 15 minut później. Ja siedzi, dopija kawę i zastanawia się za co tu się zabrać na początek. Nagle dzwoni telefon.
Telefon: Dryń dryń dryń.
Ja: Zbigniew Cofała, słucham.
Kasjerka: To znowu ja *** **********. To nie działa.
Ja: Dlaczego?
Kasjerka: Bo chcę się zalogować nowym hasłem i dalej mnie nie wpuszcza, teraz pisze "login incorekt"
Ja: Musiała się pani pomylić przy wprowadzaniu nowego hasła.
Kasjerka: Na pewno się nie pomyliłam.
Ja: A powtórzyła pani hasło właściwie?
Kasjerka: Tak, za każdym razem.
Ja: (zdziwiony) Jak to "za każdym razem".
Kasjerka: (zniecierpliwiona) Bo on się mnie pytał o to hasło kilka razy.
Ja: (jeszcze bardziej zdziwiony) Kilka razy? A co wypisywał.
Kasjerka: Nic nie wypisywał tylko "pasłort to short mast be at lest sześć..."
System: Wypraszam sobie, w życiu czegoś takiego nie napisałem!
Ja: Czyli nowe hasło było za krótkie musi mieć co najmniej sześć znaków.
Kasjerka: Aha rozumiem, do widzenia.
Ja: (dziwnie przeświadczony że to jeszcze nie koniec) Do widzenia.

Akt trzeci

Kilkanaście minut później.

Dzwoni telefon

Telefon: Dryń dryń dryń.
Ja: Zbigniew Cofała, słucham?
Kasjerka: To znowu ja *** **********. Dalej nie chce mnie wpuścić.
Ja: (bez zdziwienia) A co teraz pisze?
Kasjerka: Pasłort must kontains at least dwa nonalfabetikal...
Ja: Dobrze rozumiem, system pisze, że musi pani mieć w haśle co najmniej dwa znaki które nie są literami.
Kasjerka: Nie rozumiem.
Ja: Na przykład cyfry.
Kasjerka: Acha. (po pauzie) A mogą być trzy?
Ja: Mogą być trzy.
Kasjerka: A mogą być te z boku?
Ja: (tym razem zdziwiony) Z boku? (nagle domyśla się że chodzi o klawiaturę numeryczną). Tak, mogą być te z boku.
Kasjerka: To niech pan teraz się nie rozłącza, spróbuję teraz zmienić.
Ja: Dobrze czekam.
W tle słychać uderzenia w klawisze.
Kasjerka: Nie działa.
Ja: (zupełnie nie zdziwiony) Co pisze?
Kasjerka: "Ju must enter de same pasłort tłice"
Ja: Pomyliła się pani przy powtórzeniu hasła.
Kasjerka: Nie pomyliłam się.
Ja: _Musiała_ się pani pomylić, niech pani spróbuje jeszcze raz.
Kasjerka: Dobrze, ale nie pomyliłam się.
W tle znowu słychać jak kasjerka wali w klawisze, tym razem głośniej.
Kasjerka: No mówiłam, wprowadzam to samo a on dalej pisze, że się nie zgadza.
Ja: (zniecierpliwiony) Jak to? To niemożliwe. Jak pani wbija te same klawisze za każdym razem to musi sie zgadzać (ja w nieświadomości, gdyż jak się za chwilę okazuje, wcale nie ma racji)
Kasjerka: (słychać że wku*na) Ale ja wbijam te same!!!
Ja: (zastanawia się co robić) No dobrze, niech pani wbija hasło i niech mi pani mówi jakie klawisze pani wciska:
Kasjerka: Proszę bardzo, (słychać uderzenia w klawisze) em, a, el, i, en, a, numlok, siedem, cztery, jeden! I teraz drugi raz: em, a, el, i, en, a, numlok, siedem, cztery, jeden!!! I pisze że się nie zgadza!!!
Kurtyna.