Re: kanarki w zimę latają

Autor: marac@friko6.onet.pl (Marac)

pl.regionalne.warszawa

Marek Witon wrote:
Kiedyś trafiłem na sympatycznego kanarka, i dowiedziałem się, że kanar nie ma prawa kazać ci wysiąść, gdy wypisze ci mandat masz prawo do jazdy dalej tym samym środkiem lokomocji na tej trasie, na mandacie jest miejsce gdzie wpisuje jaką linią jedziesz i dokąd.
Ale jaja! Właśnie. Czy ktoś orientuje się i mógłby podać konkretne ustawy/rozporządzenia/zarządzenia/whatever regulujace prawa i obowiązki pasażera, prawa i obowiązki kanara i inne zagadnienia 'okołokontrolne'? Przydałoby się do utrudniania życia tym burakom. Woziłbym ze soba i jakby żłób próbował protestować, wyciągałbym zza pazuchy i mu na głos odczytywał. :)

A w ogóle to znacie może jakieś fajne sposoby na ich dręczenie? Moje ulubione to:

  1. Jak najdłuższe szukanie biletu, żeby nie zdążył skontrolować innych przed następnym przystankiem.
  2. Na dźwięk słów 'Bileciki do kontroli' należy niby nonszelanckim, ale szybkim krokiem zacząć się przemieszczać na drugi koniec pojazdu. Kanar myśli, że uciekasz i idzie za Tobą, pomijając innych pasażerów. Gdy Cię już dopadnie, stosuje się wariant 1.
  3. Gdy kanar złapie jakąś osobę niedaleko Ciebie, a osoba ta udaje, że bilet ma i szuka po wszystkich kieszeniach, należy samemu skasować niepostrzeżenie, udać, że się podnosi z podłogi i wręczyć tej osobie ze słowami: 'Chyba Pan(i) upuścił(a)'.
A moja kumpela była kiedyś świadkiem takiej akcji: Na przystanku wsiada kilku pasażerów, między innymi chwiejący się na nogach pijaczek. Ledwo autobus ruszył, pijaczek pokazuje palcem jednego faceta, który też wsiadł na tym przystanku i woła na cały autobus: 'Uwaga! To jest kanar!'. Facet robi się czerwony, gapowicze rzucają się do kasowników - z kontroli nici. Na następnym kanar wysiada, a za nim wyskakuje pijaczek, rzucajac przed wyjściem: 'Idę ostrzec następnych'. :)

Pozdrawia Marac Ornitolog