Re: Mr przypał 2

Autor: kpiek@publicis.com.pl (Krzysiek Piek)

pl.listserv.chomor-l

Ja miałem Kumpla w L.O. który nie do końca jarzył, co się wokół niego dzieje więc daliśmy mu ksywę Lemon. Siedział on na matematyce sam w pierwszej ławce przed nauczycielem od matmy, za nim pusta lawka, 2 koleżanki, a w następnej ławce ja i mój kumpel Kiwi. Lemon poszedł do tablicy robić jakieś zadanie, nauczyciel stał przy nim, i coś gadali, a ja w tym czasie podprowadziłem mu piórnik, z Kiwim rozkręciliśmy go na czynniki pierwsze (długopisy, flamastry, nożyczki, cyrkiel itp.) i Kiwi podrzucił go z powrotem. Nauczyciel siadł za biurkiem, i coś tam sobie żartują z Lemonem, Lemon skończył zadanie, siadł w swojej ławce uśmiechnięty, nauczyciel też ma niezły humor, Lemon zagląda do piórnika i zdziwko. Po czym mówi:
- Panie profesorze, specjalnie przesiadłem się do pierwszej ławki, żeby nie siedzieć koło tych kretynów z tyłu (mnie i Kiwiego - przyp red.), ale widzę że z profesora to taki sam gagatek.
My się zwijamy ze śmiechu, cała klasa oniemiała i nie jarzy o co chodzi.
Profesor:
- Co ty mówisz Maciek?
- Niech profesor nie robi głupich min, bo mnie to wcale nie bawi. Jak jeszcze profesor mi zacznie rozkręcać rzeczy w piórniku to pójdę do dyrektora.
Mówie wam, tak głupiej miny to nasz mathematyk nigdy nie miał.