Autor: ASzczechla@eragsm.com.pl (Andrzej Szczechla)
Subject: Re: Roztargnienie Ludzka Rzecz - Samiutenkie Autentyki
Newsgroups: pl.listserv.chomor-l
Date: 29 czerwca 1999
Message-ID: <19990629081110Z134512-18953+320@dumb.iinf.polsl.gliwice.pl>

  Jeden z profesorów UJ opowiadał kiedyś na seminarium o sobie taką
historię:
  "Główne miejsce w moim życiu zajmuje matematyka. Nie mam głowy do sprawy
codziennego życia. Niemniej czasami staram się pomóc mojej żonie i być
dobrym mężem i ojcem. Pewnej słonecznej soboty żona poprosiła mnie żebym
wyszedł z 9-miesięcznym dzieckiem na spacer. Oczywiście zgodziłem się.
Włożyła mi malucha do wózka i poszedłem do parku. Siadłem sobie na słońcu,
dzieciak usnął, a ja, żeby się nie nudzić, wyjąłem zeszyt i zacząłem
rozmyślać nad jakimś problemem matematycznym. Problem był ciekawy, po pewnym
czasie udało mi się znaleźć fajne rozwiązanie. Stwierdziłem, że trzeba
rozwiązanie przepisać na czysto, bo w zeszycie, który miałem przy sobie,
było to zapisane nieporządnie. Zebrałem się i wróciłem do domu. Pierwsze
pytanie żony było 'Gdzie jest dziecko?'. Panowie (zwrócił się do obecnych na
seminarium), moja żona to święta kobieta. Bo ona się zdenerwowała dopiero
wtedy, jak powiedziałem, że nie pamiętam w którym parku byłem."