Re: Prośba

Autor: bcd262@friko.onet.pl (Kuba)

pl.listserv.chomor-l

Ponieważ kiedyś grzebałem trochę w elektronice zrobiłem mały nadajnik UKF który czasami udawało się wykorzystać na sprawdzianach do konsultacji.

Pewnego razu jednak zrobiłem wersję z płynnym strojeniem co powodowało że nadajnik chodził od 60 do 100 MHz.

W pracowni od Miernictwa Elektrycznego, nauczyciel miał kamerę i dwa stare telewizory ktore chodziły jako monitory. Monitory były zamontowane pod sufitem dla lepszej widzialności a nauczyciel (nazywaliśmy go Beniu) z lubością podkładał pod kamerę wszelkie książki i rysunki abyśmy to przerysowywali.

Pewnego dnia zabrałem mój nadajnik na lekcję i uruchomiłem go. Okazało się że fantastycznie zakłócał pracę monitorów. Wiedzieli o tym tylko kumple obok z ławki.

Zabawa się zaczeła jak ktoś zagadał profesorka że obraz jest coś nie bardzo. Beniu poprosił jednego ucznia (Mrówę) co by wszedł na krzesło i podstroił obraz.

Mrówa startuje z krzesłem do jednego z monitorów już wdrapał się do góry i rękę zbliżył do pokrętła a tu obraz ok (wyłaczyłem nadajnik).

Zadowolony złazi i zabiera krzesło. Gdy był już prawie w swojej ławce uruchomiłem nadajnik, a ludzie z krzykiem na Mrówę co by obraz poprawił. No to on znowu startuje do monitora a ja znowy wyłączam nadajnik w porę. I tak parę razy.

Doszło w końcu do tego że Mrówa musiał stać na krześle trzymając rękę w pobliżu pokręteł bo jak tylko ją opuszczał obraz się psuł.

Sala ryła ze śmiechu. W końcu nasz profesorek (pojęcie nad wyraz nadużyte, poniewż gość ucząć miernictwa elektrycznego wiedział tylko to co jest w książce - była kiedyś moda w PRL co by ludzi granatem od tokarki oderwać i przesunąć ich do szkół jako nauczycieli) sam wystartował do tego monitora. Po kilku nieudanych próbach wymiękł i opuścił salę do końca zajęć.

Kuba majsterklepka