Autor: cofala@firma.hoga.pl (Zbigniew Cofała)
Subject: z KWIQU
Newsgroups: pl.listserv.chomor-l
Date: 8 września 2000
Message-ID: <39b8af83$3@news.vogel.pl>

Od paru lat prenumeruję to szanowne wydawnictwo. I chociaż chyba od ponad
roku nie było nowego numeru, coś "drgnęło" i przysłali "bonus pack" - czyli
zapiski z PRL-u.



Drodzy czytelnicy KRONIKI WARYACTWA I QRESTWA UMYSŁOWEGO

Dość długo już się nie spotykaliśmy na łamach naszej niesłusznej i
antyeuropejskiej gazetki. Aby choć w części zrekompensować Wam brak owej
strawy duchowej, jaką KWIQU jest dla Was, Waszych rodzin, przyjaciół, psów,
kotów itp. postanowiliśmy wysłać na razie coś innego: co naszym zdaniem jest
szalenie śmieszne, choć w swoim czasie nikomu do śmiechu z tego powodu
bynajmniej nie było.

A chodzi o kroniki handlu uspołecznionego w PRL. O bohaterskie zwalczanie
problemów, jakie ówczesny ustrój sam sobie taśmowo stwarzał.

Całość zawdzięczamy p. Piotrowi Ochwalowi, któremu w tym miejscu składamy
serdeczne podziękowania.

Wasz Redaktor i sługa
<mjw@bahnhof.se>

             *           *           *


Z archiwum Spółdzielni "Społem"
-------------------------------

Skarga z 1987 roku: Poprosiłam o mleko z żółtym kapslem, ale ekspedientka
nie chciała mi go sprzedać, tłumacząc, że jest to mleko jutrzejsze, z
jutrzejszą datą na kapslu. Proszę mi wyjaśnić, dlaczego mleko w dniu 3 maja
datowane jest na 4 maja i czy ekspedientka mogła odmówić mi sprzedaży tego
mleka - Halina Mikołajczyk.

Wyjaśnienie kierowniczki: Mleko tłuste z żółtym kapslem dostarczane jest w
południe i jednocześnie jest awansem na dzień następny. Proszę przyjść
jutro, a będzie!

               *              *              *

Skarga z 1983 roku: Jako mistrz z 1948 roku stwierdzam - dziura w szynkowej
z powodu złej pracy nadziewarki. Zwyczajna zamiast na drobnym sicie była
mleta na piątce. Jakiś niefachowiec tu pracuje
- T. Cieślar.

               *              *              *

Skarga z 1983 roku: Kolejka zaczyna się już przed sklepem, a obsługa odmawia
uruchomienia drugiego stanowiska kasowego, mimo że w sklepie są cztery
pracownice. Dwie siedzą sobie na zapleczu i piją herbatę. Ponadto
kierowniczka ubliżała mi przy wpis...

(tu książka skarg jest nieco pomięta i naddarta, jakby ktoś ją
klientowi z całej siły wyrwał - przyp.  red.)

Wpis kierowniczki: NIEPRAWDA!!! KŁAMSTWO!!! Jako kierowniczka oświadczam, że
w sklepie była duża kolejka spowodowana świeżą dostawą tak atrakcyjnych
towarów jak olej, margaryna, cukier. Ekspedientki nie nadążały z noszeniem
towaru. Ponadto klient ten jest wyjątkowo konfliktowym klientem, który to
wiecznie ma dużo nieuzasadnionych pretensji i sam ubliża!!!

               *              *              *

Skarga z 1985 roku: Około godz. 11.30 przyszłam do sklepu mięsnego, aby
ustawić się w kolejce. Oczywiście nic już nie było o tej godzinie, ale
ponieważ dostawa poranna jest zawsze dzielona na sprzedaż przedpołudniową (o
godz. 8) i popołudniową (o godz. 16), liczyłam, że jakiś towar zostanie o
godz. 16 wyłożony. Było nas takich 20 osób. Pytaliśmy ekspedientki, czy
warto stać, ale nie wiedziały, co będzie, tylko że na pewno będą wyłożone
parówki z porannej dostawy. Czekaliśmy więc w ciemno do 16. Kiedy wystawiono
towar, okazało się, że wszystkiego jest b. mało. A parówki z porannej
dostawy w ogóle wyparowały. Domagaliśmy się kontroli komisyjnej zaplecza i
tego, co tam zostało odłożone, ale nie pozwolono nam na te społeczną
inicjatywę - R. Korpal, A. Bedkowska, S. Jędrzejczyk, D. Kozłowska.

Wyjaśnienie kierowniczki: Parówki zostały sprzedane na żywienie zbiorowe dla
kolonii.

               *              *              *

Skarga z 1985 roku: Kupiłam nieświeże drożdże, pół kilo. Nie chciano mi ich
wymienić - Walewska.

Wyjaśnienie kierowniczki: Klientka przedstawiła do reklamacji drożdże
kupione rzekomo w naszym sklepie 3 dni temu. Tymczasem były one zapakowane w
prawdziwy papier pakowy, którego to papieru sklep nie posiada od pół roku -
a więc drożdże nie nasze.

               *              *              *

Skarga z 1987 roku: Jestem siostrą PCK. Mam pod opieką sześć samotnych kalek
i mam zezwolenie na kupowanie dla nich poza kolejnoscia. Odmówiono mi
sprzedaży wafli, natomiast sprzedano trzem innym osobom z kolejki po 14, 15
i 10 sztuk - Marcinkowska.

Wyjaśnienie kierowniczki: Zgodnie z wytycznymi ministra w sprawie zasad
obsługi poza kolejnością wyjaśniam, że opiekunka PCK nie miała prawa do
zakupu poza wszelką kolejnością - które to prawo mają wyłącznie inwalidzi
wojenni i wojskowi - a jedynie miała prawo do stania w kolejce dla
uprzywilejowanych, zamiast w kolejce zwykłej. Z uwagi na to, że zarówno w
kolejce zwykłej, jak i w kolejce dla uprzywilejowanych stała znaczna ilość
klientów i nie wyrażali oni zgody na sprzedaż wafli siostrze PCK, klientce
odmówiono sprzedaży poza wszelką kolejnością.

Tak więc nie było żadnej winy ekspedientki - wszystkim uprzywilejowanym
przysługuje obsługa poza kolejnością, ale tylko jeśli staną w kolejce dla
uprzywilejowanych. I w tej kolejce powinna pani - jako siostra PCK - stanąć.
Jest jeszcze zwykła kolejka, dla nieuprzywilejowanych. W niej stać pani nie
musi.

               *              *              *

Skarga z 1979 roku: Złe zachowanie kasierki. Kasierka robiła się manikurę w
sklepie żywności. Kiedy prosiłam o mleko nic nie odpowiedziała, manikura
trwała. Drugi raz prosiłam. Sugerowałam, że to nie miejsce do manikury.
Odpowiedziała niegrzecznie i znowu zaczęła z manikurą. Czekam na tłumaczenie
z Urzędu Dzielnicowego. Przepraszam, że niedokładnie piszę po polsku
- Kay Withers.

               *              *              *

Skarga z 1988 roku: Na wystawie odkryłem naboje do syfonów, jednak w sklepie
nie chciano mi ich sprzedać, wykazując przy tym arogancję i chamskie odzywki
- Jerzy Waka.

Dopisek kierownika: Klient nie miał żadnej racji. Wchodząc do sklepu, był
już zdenerwowany. Ubliżał mojej pracownicy. Chciałem uspokoić tego klienta,
tłumacząc sytuację obecnego braku naboi, lecz klient w dalszym ciągu miał
pretensje i ubliżał. A co do wystawy, stoi tam tylko puste pudełko po
nabojach.

               *              *              *

Pochwała z 1988 roku: Pragnę złożyć dyrekcji podziękowanie za zmianę dawnego
personelu z kierownictwem na czele w naszym sklepie. Personel obecny jest
fachowy i miły. Odnoszę wrażenie, jakbym był obsługiwany przed wojną
- inż. Stanisław Wiśniewski, kombatant.

               *              *              *

Skarga z 1988 roku: Podejście p. ekspedientki do stoiska nabiałowego trwało
od godz. 7.40 do 8.00 - Lutkowski.

Wyjaśnienie kierowniczki: Mieliśmy przyjęcie towaru, a klient był bardzo
niecierpliwy. Mimo dużej kolejki, która spokojnie oczekiwała, domagał się
obsługi.

               *              *              *

Pochwała z 1988 roku: Dziękuje za rodzynki, które kupiłam w tym sklepie, a
nie mogłam dostać od 2 lat w całym śródmieściu. Szczególnie dziękuje pani
sprzedawczyni, która z uśmiechem odważyła mi zadaną ilość
- Dominika Pytkowska.

               *              *              *

Skarga z 1989 roku: W dniu dzisiejszym w sklepie pusto i brudno. Obsługa
skandaliczna. Nie pozwolono nam kupić oleju, wykazując się skrajną arogancją
- Henryk Jodko, Alicja Moczulska.

Dopisek innej osoby: Obywatele ci żądali, aby olej sprzedawać bez ograniczeń
- na co kolejka, w której i ja stałem, prosiła aby dawać po 1 litrze, bo nie
starczy. Wybuchła awantura, bo obywatele ci stwierdzili, że skoro jest
urynkowienie i demokracja, to oni wezmą, ile chcą, a inni ich nic nie
obchodzą, po czym złośliwie wpisali się do książki - Krzysztof Jakubowski.

               *              *              *

Skarga z 1987 roku: O godz. 8.30 na stoisku było około 17 kg baleronu. O
godz. 9 baleron został wykupiony. Ja oraz inni klienci zażądaliśmy
dodatkowego wydania wędlin z chłodni. Ekspedientka wyszła na zaplecze i
stwierdziła, że kierowniczka zabrała klucze do chłodni. Poszła po nią.
Kierowniczka oświadczyła, że nic w chłodni nie ma. Jednak z wcześniejszego
zachowania ekspedientki (znaczące mruganie okiem) wynikało, że towar jest.
Jako klienci zażądaliśmy komisyjnego sprawdzenia zawartości chłodni, ale
odmówiono nam tego, twierdząc, że to nie nasza sprawa. Kwestionujemy prawo
kierowniczki do zabierania klucza. Nie wierzymy, że w chłodni była tylko
słonina, bo w tym wypadku zamykanie jej nie miałoby przecież sensu - Gotlib
Stefania, Teresa Mudzka, Anna Dobrowolska.

Wyjaśnienie kierowniczki: Była wolna sobota. Dostałam dorzut wędliny - 30 kg
baleronu. Nie wprowadziłam wagowych ograniczeń, ażeby sprzedaż odbyć bez
jakichkolwiek zatargów ze strony klienta. O godz. 9 skończył się więc towar.
A w chłodni naprawdę nic nie miałam.

               *              *              *

Pochwała z 1983 roku: Wystepuję do dyrekcji Społem, aby obsłudze sklepu
przyznać nagrodę, np. imienia Wokulskiego. Nabywałem komplet garnków za 7400
zł. Pan, który mnie obsługiwał, był niezwykle uprzejmy i fachowy, poświęcił
mi b. dużo czasu i wspólnie ze mną oglądał aż trzy komplety, żeby dobrać bez
wgnieceń i uszkodzeń.  Więcej takich sklepów i życie będzie jak w innych
krajach - Krzysztof Stachurski, woj. zamojskie.

               *              *              *

Skarga z 1985 roku: Ekspedientka odmówiła mi sprzedaży 1/2 kg szynki na
dziecinną kartkę, tłumacząc, że nie jest to kartka zarejestrowana w
tutejszym sklepie. To prawda, ale przecież mamy 31 lipca i zostały jeszcze
tylko trzy godziny handlu. I gdzie ja potem lipcową kartkę zrealizuję? Mam
dzieci 2 i 4 lata. Czy ludzkie podejście nie obowiązuje?  - Prokop.

Dopisek innej osoby: Uważam powyższy wpis za złośliwy i arogancki.
Ekspedientka miała słuszną rację. Nie chcemy, aby sprzedawano obcym osobom z
niezarejestrowanymi kartkami, bo za mało jest wędlin. - Mrówka.

Wyjaśnienie kierowniczki sklepu: Klientka Prokop była bardzo zdenerwowana,
gdyż inne osoby z kolejki nie pozwoliły jej obsłużyć.

               *              *              *

Skarga z 1988 roku: Odmówiono mi sprzedaży 1 kg ptasiego mleczka. Zaznaczam,
że mam II grupę inwalidzką i oświadczenie komisji lekarskiej. Ekspedientka
nie uznała tego, była bardzo agresywna. Resztkami sił stałam w bardzo długim
ogonku i otrzymałam 23 dkg. Zaznaczam, że jestem po bardzo ciężkiej operacji
i wszędzie jest to zaświadczenie respektowane - Czesława Gorkowska.

               *              *              *

Skarga z 1978 roku: Zamiast kawy podano mi w waszym barze cienka lurę
- K. Wojdak.

Dopisek inspektora nadzoru: Proponuję organizowanie comiesięcznych narad z
bufetowymi, które legitymują się negatywnymi wynikami naparów kawowych.

               *              *              *

Skarga z 1988 roku: Weszłam do sklepu i co widzę... Na stoisku mięsnym nie
ma żadnej wędliny. Uważam, że przed świętem 22 lipca powinno być lepsze
zaopatrzenie. Co mają jeść ludzie pracy?
- Alicja Kozakowska.

               *              *              *

Skarga z 1978 roku: W czwartek o godz. 13.45 szczególnie "miła i kulturalna"
była pani Sawicka, która nie wiadomo z jakich powodów znalazła się w salonie
perfumeryjnym. Ordynarny stosunek do klienta, odsyłała do pracy pod Forum.
Uważam zachowanie ekspedientki za katastrofalne i żądam satysfakcji
- Iwanicka Jadwiga.

Dopisek innej osoby: Jestem świadkiem tej scysji i stwierdzam, że zarzuty
tej obywatelki są bezpodstawne. To klientka zachowywała się prowokująco i
arogancko - mówiła podniesionym głosem per ty i wysyłała ekspedientki do
pracy w PGR
- Jadwiga Kołodziejczyk.

Wyjaśnienie kierowniczki: Sytuacja spowodowana była niesłuszną pretensją
klientki, która żądała od ekspedientki otwarcia i powąchania oryginalnie
zapakowanej wody francuskiej Jean po 800 zł. W związku z odmową wszczeła
awanturę.

               *              *              *

Skarga z 1988 roku: Odmówiono mi sprzedaży miodu z wystawy (podpis
niaczytelny).

Wyjaśnienie kierownika wpisane pod skargą:  Miód znajdujący się na wystawie
będzie sprzedany po zmianie dekoracji. Jest już sporządzona lista na te
towary, ale klient stwierdził, że tyle to on nie będzie czekał.

               *              *              *

Skarga z 1988 roku: My, niżej podpisani klienci ze zwykłej kolejki, składamy
skargę na kierowniczkę, która odmowiła naszej prośbie o zmianę zasad obsługi
kolejki uprzywilejowanej. Nie wyraziła zgody, by na pięć osob ze zwykłej
kolejki obsługiwać jedną z uprzywilejowanej. Obsługiwała jeden na jeden.
Towaru dla nas nie starczyło (tu następuje dziesięć podpisów).

Dopisek pod skargą:  My, ludzie z kolejki uprzywilejowanej, wyjaśniamy, że
jesteśmy inwalidami wojennymi, starymi bojownikami o Polskę i prosimy o
nieuwzględnianie ww. PASZKWILU
- Jerzy Hys.

               *              *              *

Skarga z 1984 roku: Pani ekspedientka nie obsługuje w kolejności klienta,
gdyż twierdzi, że klient powinien najpierw się wyszumieć
- Ewa Rakowska.

               *              *              *

Skarga z 1985 roku: Nie mogę się doprosić u kierowniczki sklepu, żeby
zamawiała biały ser na wagę (ten z Mławy, który kiedyś był). Jeszcze raz
więc bardzo proszę, aby był w tym sklepie ser biały na wagę, a nie w
kostkach. Niech ja już nie słyszę "nie dostajemy sera na wagę"
- J.  Tender.

Wyjaśnienie kierowniczki: Nie dostajemy sera na wagę.

               *              *              *

Pochwała z 1979 roku: Zostałem nadzwyczaj grzecznie obsłużony przez panią
ekspedientkę Marię, za co pragnę wyrazić wyrazy uznania dla całego personelu
na czele z p. Kierowniczką
- Tadeusz Grajek, Ursus.

               *              *              *

Skarga z 1988 roku: Chciałam kupić kilogram cukru i kawę, pokazując
legitymację II grupy inwalidztwa. Pani ze stoiska cukierniczego nie chciała
mnie obsłużyć poza kolejnością. Wreszcie gdy mnie załatwiała, cały czas
ubliżała, co spowodowało podburzenie stojących w kolejce ludzi. Na skutek
jej zachowania jakiś wulgarny typ wyrwał mi kawę i wrzeszczał koło ucha, że
ma w dupie moją legitymację inwalidzką
- Stanisława Ostrowska.

Dopisek innej osoby: Byłem świadkiem. Klientka, rzekomo inwalidka, odgrażała
się, że nas tu wszystkich urządzi. Sama sprowokowała taką, a nie inną
reakcję stojących w 30-osobowej kolejce. Nie mam nic przeciwko ludziom z
przywilejami, ale czy muszą robić zakupy akurat po 16, gdy normalni ludzie
wychodzą z pracy, i przeszkadzać.  Poza tym kawa jest używką, a nie
artykułem pierwszej potrzeby
- Miałkowski.

               *              *              *

Skarga z 1983 roku: Zamiast 3 kg cukru ekspedientka sprzedała mi 3 kg mrówek
faraona (podpis nieczytelny).

Dopisek kierowniczki: Klient był w stanie nietrzeźwym.

               *              *              *

Pochwała z 1980 roku: W sklepie jest bardzo uprzejma i szybka obsługa, aż
przyjemnie postać chwilę w kolejce
- Beata Malaszko.

Dopisek: My, klientela stojąca obecnie w kolejce, dołączamy się do pochwał
(tu następuje 10 podpisów).

Kolejny dopisek: Jako kierownik sklepu dziękuję za słowa uznania
- Wojciechowska.

               *              *              *

Skarga z 1983 roku: Nie chciano mi sprzedać szampana, choć pijanemu
jegomościowi sprzedano w tym czasie wino. Dlaczego?
- Bożena Zycholak.

Wyjaśnienie kierowniczki: Zacznę od początku. O godz. 14 przywieziono do
naszego sklepu cukier, który miał być sprzedawany bez kartek. Wieść szybko
rozeszła się po mieście i spowodowała szturm. Do godz. 18 sprzedaliśmy 4
tony. Na moich oczach rozgrywała się prawdziwa bitwa. Jednocześnie musiałam
policzyć utarg. W tym kotle wywiesiłam więc na dziale z alkoholem kartkę
jakąkolwiek, nie patrząc nawet, co tam napisane, że przerwa albo remanent, i
uciekłam na tyły na zaplecze. Była godz. 18.50, kiedy do mojego pokoju
wszedł pijany olbrzym. Domagał się wina. Nie targowałam się, bo na biurku
miałam rozłożone 13 milionów. Podałam mu butelkę. Zobaczyła to klientka,
której już obsłużyć nie mogłam, i się wpisała.

               *              *              *

Skarga z 1984 roku: Mimo iż nie mam kartki zarejestrowanej w tym sklepie,
proszę o sprzedanie mi 30 dkg kiełbasy krakowskiej, ponieważ bardzo mi
zależy
- Wajdzik Alina.

Dopisek kierowniczki: Odmawiam ze względu na stany zerowe wędlin.

               *              *              *

Skarga ze stycznia 1983 roku: Biały ser kładzie się na wagę, trzymając w
dwóch palcach, którymi to palcami liczone są potem pieniądze. Proszę to
zmienić
- Janik.

Dopisek ekspedientki: Osobiście uważam, że nie ma innej możliwości jak
podanie sera palcem.

               *              *              *

W dniu 3 lipca 1989 sprzedawano dywany podgumowane. Ekspedientki
poinformowały, że będą wpuszczały kolejno z obu kolejek. Mimo że stałam na
początku kolejki uprzywilejowanej, dywanu mi nie sprzedano. Ekspedientki
zachowały się b. brzydko. Zostałam przez jedną popchnięta z całej siły, a
kiedy upadłam, siłą mi dywan wydarła.

Dopisek kierowniczki: Serdecznie Panią przepraszamy za zaistniały incydent.
Ekspedientce zwrócono uwagę o nietakim stosunku do klienta
- Zdanowska.

               *              *              *

Skarga z 1983 roku:  Na wystawie są wystawione różne sery żółte, ale w
sklepie nie ma ich w sprzedaży. Co to za zwyczaj reklamowania towaru,
którego nie ma w sklepie. Proszę o wyjaśnienie
- Tadeusz Kędzielski.

Wyjaśnienie kierownika: Sklep bierze udział w konkursie. Zrobiono więc
wystawy konkursowe, na których umieszczono atrapy towarów. Samych towarów od
dłuższego czasu niestety brak w sprzedaży.


----

Niniejszym pragnę zdecydowanie zaprzeczyć, jakoby publikacja w/w listu miała
jakikolwkiek związek z toczącą się obecnie kampanią na najwyższy urząd w
państwie, a szczególnie miała służyć nieprzychylnemu nastawieniu do
kandydatów opcji politycznej wywodzącej się owych jakże ciekawych czasów.
:-)