Autor: tur@tede.pl (Leszek Turowski)
Subject: Re: Roztargnienie Ludzka Rzecz
Newsgroups: pl.listserv.chomor-l
Date: 29 Jun 1999

  Natomiast jeden z profesorów polonistyki Uniwersytetu Wrocławskiego
przepytywał studentkę, by jej zaliczyć zajęcia z kultury współczesnej.
Rozmowa się nie kleiła,bo on był zasłuchany we własne my¶li, a ona nic nie
umiała.W końcu profesor pyta:
  - A może była pani wczoraj na premierze w Teatrze Polskim?
  Studentka się tłumaczy, że : "...nie, bo dużo się uczyła przed tym
zaliczeniem i w zwi±zku z tym wcze¶nie położyła się do łóżka..."
  - "No i co, dużo było ludzi?..." - kontynuował swój egzamin profesor...

***

  Inny profesor znany językoznawca o nazwisku B±k zwykł nie zaliczać
wykładów studentom, których nie zapamiętał z sali wykładowczej. W¶ród
studentek kto¶ zło¶liwy pu¶cił plotkę, że profesor lubi kolor czerwony, więc
pod koniec semestru większo¶ć studentek polonistyki (a było ich na jednym
roku ponad 200) zaczęło zakładać jakie¶ czerwone bluzki lub sukienki.
Którego¶ pięknego dnia na sali od pierwszych rzędów po sam horyzont
siedziały studentki ubrane na czerwono.
  Profesor tknięty tym widokiem przerwał nagle wykład i rzekł:
  - Chciałem wszystkim paniom na tej sali powiedzieć, że nazywam się BˇK,
JAN BˇK, A NIE BYK!!!

***

  Tenże profesor B±k, miał wygl±d chłopka-roztropka, wcale nie pasuj±cy do
jego błyskotliwego umysłu (znał perfekt kilkana¶cie języków wraz z ich
wszystkimi regionalizmami). Przy tym, tuż przed zajęciami na Uniwersytecie
zwykł pracować na swojej działce i tak się w tej pracy zapamiętywał, że
zdarzało mu się przyjeżdżać na wykłady w roboczej kufajce wraz z
narzędziami, takimi jak grabie czy nawet widły. Problem polegał na tym, że
profesor wsiadał z tymi niebezpiecznymi narzędziami do tramwaju i by nie
poranić innych pasażerów wchodził przez przednie drzwi, przy których widniał
napis:
  "PROSIMY WSIADAĆ TYŁEM!"
  Ponieważ roztargniony profesor nie respektował tego polecenia, zwykle
wychylał się Motorniczy, który ryczał do profesora:
  - TYŁEM, DZIADKU! TYŁEM!
  Profesor  oczywi¶cie odwracał się wtedy i wsiadał przednimi drzwiami, ale
tyłem...
  Wkurzał tym bardzo motorniczego, istniej±cych jeszcze wtedy konduktorów i
pasażerów, zbulwersowanych zwłaszcza przewożonymi przez niego grabiami.

  Pewnego razu postanowiono w zwi±zku z tym spisać profesor, by go podać za
jego wyczyny na kolegium... Ale co¶ widać nie grało Konduktorowi w podanym
przez profesora dowodzie osobistym bo pyta gło¶no:
  - Nazwisko?!
  - BˇK, JAN BˇK - odpowiada spokojnie profesor.
  - Zawód?!
  - Profesor Uniwersytetu... - odpowiada spokojnie profesor.
  Wszyscy Pasażerowie w tramwaju wybuchaj±  ¶miechem. W¶ciekły Konduktor
pyta:
  - Co?! Jaja sobie ze mnie pan robisz?! Zawód pytam!
  - Profesor Uniwersytetu... - odpowiada z godno¶ci± profesor.
  - Jak się pan nie przestanie wygłupiać, to wezwę milicję! - ryczy w¶ciekły
Konduktor.
  - No to dobra - mówi zrezygnowany profesor B±k - PISZ PAN KOWAL!