Autor: anias@wasko.pl (Anna Skwarczyńska)
Subject: Re: Szarlotka
Newsgroups: pl.rec.zwierzaki
Date: 23 października 2000

Kubus Fatalista wrote:
> [...]
> patera z kilkoma kawałkami szarlotki właśnie. Jak już otworzyłam szerzej
> oczy, to okazało się, że na talerzu ciasta nie widać. Widać kota. Na kilku
> kawałkach sobie siedział, a dwa były prawie zjedzone. Jabłka też zjadła.
> :-))

A widzieliście kiedyś kota przestępującego z łapy na łapę na gorącej blasze
i z zapałem wyżerającego świeżo wyjęty z pieca sernik? I to spojrzenie -
wiem, że mi, mlask, nie wolno, wiem, że, chrum, mi zaszkodzi, ale zeżrę, ile
zdążę, gl gl ciamk, zanim tu dobiegniesz!

Surowe, rosnące ciasto drożdżowe też mi kiedyś "wyszło" z garnka. A jaka
była radocha, jak kiedyś budyń (na szczęście wystudzony) kapnął z garnka na
siedzącego pod stołem kota... A jak wygląda czarny kot w berecie z różowego
budyniu...

> Na szczęście jakoś czarnuli nie zaszkodziło, a trochę się obawiałam.

Całe szczęście. W ogóle czasami mam wrażenie, że ONE są dziwnie odporne na
rozmaite kradzione świństewka, którymi teoretycznie powinny się struć.